Dziś Neymar grał mega ważny mecz. Barcelona grała o tytuł Ligi Mistrzów z Juventusem.
Rano obudził mnie budzik o 7.30. Szybko wstałam i obudziłam James'a mamę i tatę bo o 9.00 musieliśmy iść po Neymar'a i jechać z nim na trening na Camp Nou.
Gdy wszystkich obudziłam (oczywiście wszyscy byli wkurzeni, że ich obudziłam) zeszłam na dół, żeby zjeść śniadania. Zjadłam moje ulubione płatki z mlekiem i poszłam na górę.Weszłam jeszcze raz obudzić James'a bo zawsze nie wstaję ,gdy budzę go za pierwszym razem. Weszłam do jego pokoju a w nim niczego nie brakowało. Szczerze, nie było nawet widać gdzie jest podłoga.
Nie znałam chłopaka, który ubierał by się dłużej i z większym bałaganem, ale jednak jest nim mój braciszek.
James jeszcze spał więc postanowiłam posprzątać w jego pokoju. Poukładałam jego spodnie, bluzy i nawet musiałam sprzątać jego bokserki. Gdy odtworzyłam jego szafę, gdzie znajdowały się jego ubrania zauważyłam jakąś kopertę. Miałam jej nie otwierać, ale coś podkusiło mnie ,żeby ją odtworzyć. Zaczęłam otwierać już kopertę , ale obudził się mój brat.
-"Która godziny i... co ty tutaj w ogóle robisz?"- spytał jeszcze zaspany James?
-Jest godziny 7.53 wstawaj i się zbieraj bo nie zdążymy na trening. Co ja tutaj robię pytasz? Posprzątałam twój bałagan - odpowiedziałam ze śmiechem
- O boże! Znowu sprzątałaś moje gacie? Sorki siostra.
-Nie no spoko. Dla mnie to nie problem, ale widać ,że dla Ciebie mega dużo-zaśmiałam się
Ucałowałam go w czoło i poszłam do pokoju.
Nie znam żadnego kochającego się ,tak bardzo rodzeństwa jak ja i James. Byliśmy nie rozłączni. Wszystko robiliśmy razem. Gdy ja miałam problem od razu pomagał mi , a jeśli on miał problem to ja starałam się mu pomóc. Może byliśmy tak blisko przez naszą pasję? Praktycznie rozmawialiśmy tylko o meczach, o treningach i naszych osiągnięciach. Mnie się to podobało, jednak czasami czułam jakby tylko to nas łączyło.(..)Położyłam się na łóżku i przypomniałam sobie o tej kopercie w szafie James'a.
Miałam mętlik w głowie co mogło się w niej znajdować. Miałam różne myśli. Zapłata za coś, groźby,mandat, kompletnie nie wiedziałam co tam było. Po chwili stwierdziłam, że w sumie to jego sprawa, jest dorosły i wie co robi.
Popatrzyłam na tarczę zegara i wskazywała już godzinę 8.34 więc migiem pobiegłam do łazienki i umyłam zęby.
Pobiegłam do pokoju, podeszłam do szafy i wyciągnęłam z szafy koszulkę i spodenki z Nike z Fc Barcelony a do tego założyłam Nike Mercurial zielone-białe, które kupił mi na 15 urodziny Neymar.Usiadłam na krześle i się wymalowałam.
Ktoś pukał do mojego pokoju.
-Kto tam? - spytałam
-Twój kochany bałaganiarz - ośmiał się mój kochany brat
- Hahaha ach to tylko ty.
James był ubrany w ten sam strój co ja tyle, że on miał zielone korki z pomarańczową Nike.
Zeszliśmy na dół.
Rodzice czekali na nas w moim nowym samochodzie, jednak ja nie mogłam jeszcze nim jeździć.
Wsiedliśmy do auta i pojechaliśmy po Neymara.
*Witam Was po bardzo długiej przerwie. Bardzo Was przepraszam za nieobecność, ale już wracam i posty będą się pojawiać regularnie. Mam nadzieję, że Wam się spodoba i zapraszam do czytania*
CUDOWNY, CUDOWNY , CUDOWNY!
OdpowiedzUsuńPisz szybko next bo nie wytrzymam ;__:
Nie mam co robić, a chętnie poczytałabym dalsze rozdziały:c
SZYBCIUTKO!
Laura spokojnie pojawi się w miarę szybko kolejny <3 Dziękuję za motywację <3
UsuńSuper rozdział czekam na next
OdpowiedzUsuńspam2506.blogspot.com