Jak w każdą sobotę wyszłam na dwór aby pobiegać z James'em.
Musiałam wyrobić się z bieganiem do 12.00, ponieważ w godzinach popołudniowych mieliśmy mieć gościa, Neymar'a Juniora.
Przychodził do nas na obiad w weekendy bardzo często gdy nie miał meczu czy jakiegoś spotkania bądź treningu.
Neymar jest moim najlepszym przyjacielem odkąd moja mama pracuje dla niego. Zna każdy mój problem i zawsze stara się mi pomagać. Bywa u nas tak często jak tylko mógł ,chociaż mieszkał dom od nad. Justin po prawej, a Neymar po lewej. Za każdym razem zasypuje mnie prezentami.
Ten człowiek jest dla mnie jak brat. Uczy mnie różnych sztuczek z piłką. James i ja kochamy piłkę nożną i nie wyobrażamy sobie życia bez gry. Piłka nożna nauczyła nas bardzo dużo, przede wszystkim tego, żeby nie poddawać się bez walki. Trenuję już od dobrych 10 lat, a James od 12 lat. Każdy z nas miał 6 lat, gdy zaczął swoją przygodę z piłką nożną. Dzięki naszemu przyjacielowi nauczyliśmy się wielu tricków.
Wróciliśmy o 11.42. Razem z James'em przyszliśmy z biegania cali mokszy.
Poszłam wziąć kąpiel i umyć głowę. Zajęło mi to około 20 minut. Potem poszłam do mojego pokoju. Wysuszyłam włosy, uczesałam je i nałożyłam na nie jakąś odżywkę, która leżała na biurku. Położyłam się na moim łóżku. Wzięłam z komody coś do czytania była to książka " 50 twarzy Grey'a". Wszyscy jarali się tą książką więc stwierdziłam, że ją przeczytam jednak to nie była książka w moim stylu. Ja wolałam jakieś kryminały, horrory czy książki o jakimś nieszczęśliwym związku.
Przeczytałam kilkadziesiąt stron i stwierdziłam, że sprawdzę co nowego w internecie. Dostałam sms'a od Neymara "Mam dla Ciebie prezent o jaki nie marzyłaś". Zaczęłam piszczeć i drżeć się na cały dom. Pobiegłam szybko po schodach na dół.
-Mamo,mamo Ney ma dla mnie jakiś wyjątkowy prezent- krzyknęłam
-Wiem,wiem- oznajmiła mama z uśmiechem.
-Ale jak to?- spytałam ze zdziwieniem
- Przyjdzie Neymar to zobaczysz skąd wiem.
Od samego rana mama piekła Tiramisu i Sernik, przygotowywała moje ulubione danie czyli kurczaka z ryżem i sosem słodko-kwaśnym. Nie ukrywam, że byłam trochę zdziwiona bo mama piekła ciasta tylko w jakieś święta lub na jakieś imprezy. Stwierdziłam, że nie będę jej pomagać i poszłam na górę do swojego pokoju.
Popatrzyłam w okno. Tata kosił trawnik, a James dmuchał i rozwieszał balony. Teraz byłam wkurzona bo nie wiedziałam czy ktoś przyjedzie prócz Ney'a a nikt mi o tym nie powiedział. Zdecydowałam, że nie będę się pytać o co chodzi, żeby nie popsuć niczego.
Usiadłam przy mojej toaletce popatrzyłam w lustro i mruknęłam cicho pod nosem "Lucy,weź coś we sobą zrób. Przecież przychodzi dziś Neymar". Patrzyłam w to lustro przez kilka minut.Wyjęłam z szuflady kosmetyki i wzięłam się za swój makijaż, który zajął mi dużo czasu. Chciałam wyglądać wyjątkowo. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać jakieś ładnej sukienki. Wyjęłam czarną sukienkę, która sięgała mi do kolan i posiadała koronkowy dekolt. Mama kupiła mi ją gdy wraz z moją drużyną pojechaliśmy odebrać tytuł mistrza Hiszpanii dziewcząt w piłce nożnej. Założyłam sukienkę i dobrałam do niej białą kolię , którą dostałam od babci i dziadka w dniu 15 urodzin.
Podeszłam do lustra, które wisiało w moim pokoju na ścianie. Przeglądałam się w nim bardzo długo.
Gdy byłam gotowa, poszłam do pokoju James'a.
-WOW! Ślicznie wyglądasz
- Dziękuję braciszku ty też wyglądasz genialnie.
Zeszliśmy na dół.
W salonie było pełno balonów serpentyn i innych ozdób. Na stole było dużo jedzenia,ciast i przekąsek.
Mama i tata siedzieli przy stole i oglądali jakiś film. James i ja usiedliśmy obok nich.

Zadzwonił dzwonek.
-Ja odtworzę- krzyknęłam
Odtworzyłam drzwi , a w nich stał Neymar'a w garniturze i bukietem róż oraz z jakimś pudełkiem.
-Wszystkiego najlepszego kochana- odparł z uroczym uśmiechem na twarzy.
-To dziś są moje urodziny? Naprawdę? Jejku, zapomniałam. Dziękuję .- odpowiedziałam
Wręczył mi kwiaty i pudełko. Odtworzyłam pudełko a w nim były kluczyki do nowego auta.
Zaczęłam skakać i piszczeć.
-Dziękuję,dziękuję, dziękuję. Jesteś najlepszy i kochany-odparłam przytulając go.
-Wyjdź na dwór- krzyknęli mama,tata,James i Ney.
Wyszłam na dwór. Przed domem stało czarne Audi.

Zawsze marzyłam o takim własnie samochodzie. Wzięłam kluczyki i od razu wsiadłam do niego.
-A to prezent od nas i James'a-powiedział tata wręczając mi kartę na prawo jazdy.
-Jesteście najlepsi. Nigdy nie zamieniłabym Was na kogo innego.
Przytuliłam wszystkich a potem poszliśmy do domu.Mama przyniosła tort z herbem Fc Barcelony. Dmuchnęłam w świeczki i pomyślałam życzenie.
Impreza trwała do białego rana. Neymar został u nas i spał ze mną. Był moim przyjacielem i często zostawał na noc więc to nie było nic złego. Rano obudziłam się na podłodze, zresztą zawsze jak spałam z Neymar'em to zrzucał mnie z łóżka. Wszyscy spali a ja zeszłam na dół i posprzątałam wszystko z wczorajszej imprezy. Neymar po chwili z szedł na dół.
-Mam jeszcze jeden prezent dla Ciebie-powiedział
-Jaką?
-Wiem, że jesteśmy przyjaciółmi , ale ja czuję do Ciebie coś więcej niż tylko przyjaźń. Czy zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak!- odparłam z szerokim uśmiechem na twarzy. Spełniłeś moje życzenie,które wczoraj pomyślałam.
Przytulił mnie i pocałował w policzek. Byłam najszczęśliwszą w tej chwili dziewczyną na Ziemi.
Przepraszam, że rozdział pojawia się dziś, ale nie miałam weny.
Czuję, że ten rozdział może się nie spodobać no , ale trudno.
Pozdrawiam.
Natalia

