niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 3

   Ubrałam crop top w kwiaty, czarne spodenki z wysokim stanem i moje ulubione czarne Roshe Runy. Zegar na błękitnej ścianie mojego pokoju wskazywał godzinę 11.00.
Jak w każdą sobotę wyszłam na dwór aby pobiegać z James'em.
Musiałam wyrobić się z bieganiem do 12.00, ponieważ w godzinach popołudniowych mieliśmy mieć gościa, Neymar'a Juniora.
      Przychodził do nas na obiad w weekendy bardzo często gdy nie miał meczu czy jakiegoś spotkania bądź treningu.
      Neymar jest moim najlepszym przyjacielem odkąd moja mama pracuje dla niego. Zna każdy mój problem i zawsze stara się mi pomagać. Bywa u nas tak często jak tylko mógł ,chociaż mieszkał dom od nad. Justin po prawej, a Neymar po lewej. Za każdym razem zasypuje mnie prezentami.
  Ten człowiek jest dla mnie jak brat. Uczy mnie różnych sztuczek z piłką. James i ja kochamy piłkę nożną i nie wyobrażamy sobie życia bez gry. Piłka nożna nauczyła nas bardzo dużo, przede wszystkim tego, żeby nie poddawać się bez walki. Trenuję już od dobrych 10 lat, a James od 12 lat. Każdy z nas miał 6 lat, gdy zaczął swoją przygodę z piłką nożną. Dzięki naszemu przyjacielowi nauczyliśmy się wielu tricków.
     Wróciliśmy o 11.42. Razem z James'em przyszliśmy z biegania cali mokszy.
   Poszłam wziąć kąpiel i umyć głowę. Zajęło mi to około 20 minut. Potem poszłam do mojego pokoju. Wysuszyłam włosy, uczesałam je i nałożyłam na nie jakąś odżywkę, która leżała na biurku. Położyłam się na moim łóżku. Wzięłam z komody coś do czytania była to książka " 50 twarzy Grey'a". Wszyscy jarali się tą książką więc stwierdziłam, że ją przeczytam jednak to nie była książka w moim stylu. Ja wolałam jakieś kryminały, horrory czy książki o jakimś nieszczęśliwym związku.
  Przeczytałam kilkadziesiąt stron i stwierdziłam, że sprawdzę co nowego w internecie. Dostałam sms'a od Neymara "Mam dla Ciebie prezent o jaki nie marzyłaś". Zaczęłam piszczeć i drżeć się na cały dom. Pobiegłam szybko po schodach na dół.
-Mamo,mamo Ney ma dla mnie jakiś wyjątkowy prezent- krzyknęłam
-Wiem,wiem- oznajmiła mama z uśmiechem.
-Ale jak to?- spytałam ze zdziwieniem
- Przyjdzie Neymar to zobaczysz skąd wiem.
     Od samego rana mama piekła Tiramisu i Sernik, przygotowywała moje ulubione danie czyli kurczaka z ryżem i sosem słodko-kwaśnym. Nie ukrywam, że byłam trochę zdziwiona bo mama piekła ciasta tylko w jakieś święta lub na jakieś imprezy. Stwierdziłam, że nie będę jej pomagać i poszłam na górę do swojego pokoju.
    Popatrzyłam w okno. Tata kosił trawnik, a James dmuchał i rozwieszał balony. Teraz byłam wkurzona bo nie wiedziałam czy ktoś przyjedzie prócz Ney'a a nikt mi o tym nie powiedział. Zdecydowałam, że nie będę się pytać o co chodzi, żeby nie popsuć niczego.

   Usiadłam przy mojej toaletce popatrzyłam w lustro i mruknęłam cicho pod nosem "Lucy,weź coś we sobą zrób. Przecież przychodzi dziś Neymar". Patrzyłam w to lustro przez kilka minut.
Wyjęłam z szuflady kosmetyki i wzięłam się za swój makijaż, który zajął mi dużo czasu. Chciałam wyglądać wyjątkowo. Podeszłam do szafy i zaczęłam szukać jakieś ładnej sukienki. Wyjęłam czarną sukienkę, która sięgała mi do kolan i posiadała koronkowy dekolt. Mama kupiła mi ją gdy wraz z moją drużyną pojechaliśmy odebrać tytuł mistrza Hiszpanii dziewcząt w piłce nożnej. Założyłam sukienkę i dobrałam do niej białą kolię , którą dostałam od babci i dziadka w dniu 15 urodzin.
Podeszłam do lustra, które wisiało w moim pokoju na ścianie. Przeglądałam się w nim bardzo długo.
 
Gdy byłam gotowa, poszłam do pokoju James'a.
 -WOW! Ślicznie wyglądasz
- Dziękuję braciszku ty też wyglądasz genialnie.
Zeszliśmy na dół.
W salonie było pełno balonów serpentyn i innych ozdób. Na stole było dużo jedzenia,ciast i przekąsek.
Mama i tata siedzieli przy stole i oglądali jakiś film. James i ja usiedliśmy obok nich.





Zadzwonił dzwonek.
-Ja odtworzę- krzyknęłam
Odtworzyłam drzwi , a w nich stał Neymar'a w garniturze i bukietem róż oraz z jakimś pudełkiem.
-Wszystkiego najlepszego kochana- odparł z uroczym uśmiechem na twarzy.
-To dziś są moje urodziny? Naprawdę? Jejku, zapomniałam. Dziękuję .- odpowiedziałam
Wręczył mi kwiaty i pudełko. Odtworzyłam pudełko a w nim były kluczyki do nowego auta.
Zaczęłam skakać i piszczeć.
-Dziękuję,dziękuję, dziękuję. Jesteś najlepszy i kochany-odparłam przytulając go.
-Wyjdź na dwór- krzyknęli mama,tata,James i Ney.
Wyszłam na dwór. Przed domem stało czarne Audi.
 

Zawsze marzyłam o takim własnie samochodzie. Wzięłam kluczyki i od razu wsiadłam do niego.
-A to prezent od  nas i James'a-powiedział tata wręczając mi kartę na prawo jazdy.
-Jesteście najlepsi. Nigdy nie zamieniłabym Was na kogo innego.
Przytuliłam wszystkich a potem poszliśmy do domu.
    Mama przyniosła tort z herbem Fc Barcelony. Dmuchnęłam w świeczki i pomyślałam życzenie.
Impreza trwała do białego rana. Neymar  został u nas i spał ze mną. Był moim przyjacielem i często zostawał na noc więc to nie było nic złego. Rano obudziłam się na podłodze, zresztą zawsze jak spałam z Neymar'em to zrzucał mnie z łóżka. Wszyscy spali a ja zeszłam na dół i posprzątałam wszystko z wczorajszej imprezy. Neymar po chwili z szedł na dół.
-Mam jeszcze jeden prezent dla Ciebie-powiedział
-Jaką?
-Wiem, że jesteśmy przyjaciółmi , ale ja czuję do Ciebie coś więcej niż tylko przyjaźń. Czy zostaniesz moją dziewczyną?
-Tak!- odparłam z szerokim uśmiechem na twarzy. Spełniłeś moje życzenie,które wczoraj pomyślałam.
Przytulił mnie i pocałował w policzek. Byłam najszczęśliwszą w tej chwili dziewczyną na Ziemi.


Przepraszam, że rozdział pojawia się dziś, ale nie miałam weny.
Czuję, że ten rozdział może się nie spodobać no , ale trudno.
Pozdrawiam.
Natalia 

poniedziałek, 4 maja 2015

Rozdział 2

         Nagle pojawiłam się w jakimś dziwnym miejscu , w którym nigdy wcześniej nie byłam. Było tam prawie ciemno, jedynym źródłem światła był mój telefon, w którym miałam latarkę. Włączyłam ją. Popatrzyłam na ekran mojego smartfona. Zegarek wskazywał godzinę 11:34. Minutę później dostałam smsa od Justina „ Czekam na Ciebie”. Nie wiedziałam o co mu dokładnie chodzi, przecież nie byliśmy już razem… Nie wiedziałam też gdzie on jest. Gdy dostałam smsa od mojego byłego chłopaka, zrobiło się jakoś jaśniej. Im bliżej byłam Justina, robiło się coraz jaśniej, jaśniej i jaśniej.
      Czułam się niepewnie i bałam się. W mojej głowie krążyły najgorsze historie „A może to nie Justin  tylko jakiś zboczeniec napisał?!”, „Ja chce jeszcze żyć, nie chce umierać”. Miałam kompletny chaos w głowie. Doszłam wreszcie do Justina. Na szczęście, nie spełniło się żadne z moich przewidzeń.  Justin stał ubrany w czarną koszulkę i granatowe spodnie.
      Był ubrany tak, jak na naszej pierwszej randce. Poszliśmy wtedy na mecz Fc Barcelona-Real Madryt.  Najwspanialsza randka jaką mogłam sobie wymarzyć to pójście na mecz mojego ukochanego klubu i zobaczyć Neymara Jr dla którego pracowała moja kochana mama Emily. Pod koniec meczu pocałował mnie. Cała się zaczerwieniłam , a wszyscy zaczęli nam bić brawo. Ten moment był wyjątkowy i magiczny.
    Popatrzyłam w jego duże, brązowe oczy , w których nie zabrakło blasku.  Jego włosy były w kompletnym nieładzie.  Nie lubił układać w porównaniu do innych chłopaków swoich włosów. Uważał, że to jest „pedalskie”. Na szyi miał nadal wisiorek, który dostał ode mnie na miesięcznice naszego związku. „Always? Always” ten napis widniał na jego wisiorku. 
    Gdy popatrzyłam na ten wisiorek zaczęłam płakać.

         On wtedy mnie przytulił i powiedział „Jeszcze kiedyś powiem Ci ALWAYS”. Byłam zaskoczona tą odpowiedzią. Wtuliłam się w niego jak jakieś dwuletnie dziecko w swoją matkę. Poczułam jak jego serce bije, szybciej i szybciej. Nie ukrywam, że odczuwałam wtedy, że moje serce tak samo bije szybko i zaraz chyba mi wyskoczy . Miałam gęsią skórkę. Tuliłam się do niego przez jakieś dobrze 5 minut. Jego objęcie było wyjątkowe. W końcu wyplątałam się z jego ramion. 



-Justin powiesz mi wreszcie dlaczego jesteśmy tutaj oboje i czemu ja tutaj jestem?-spytałam
-Nie mogę o tobie zapomnieć. Wiem, popełniłem ogromny błąd. Mam nadzieję, że wybaczysz mi i jej to kiedyś?-odpowiedział zdruzgotany
-Jej?! Justin o czym ty mówisz?-ledwo co wykrztusiłam  z siebie to zdanie
-Nie mówiła Ci nic?
-Nie. Justin powiedz wreszcie, kto to jest ta ona. O co tu chodzi?
-Nie ważne. Zapomnij o tym-odpowiedział z przerażeniem w jego brązowych oczach
-Ważne. Mów natychmiast…

       I wtedy nagle zmienił temat. Ja jednak nie zapomniałam o tym. Ale nie chciałam do tego wracać. Sama chciałam do tego wrócić. Nagle wszędzie było już jasno. Okazało się , że byłam na podwórku u Justina. Popatrzyłam na mój zegarek od mamy była już godzina 14.13. Nie spieszyło mi się.  Postanowiłam jeszcze porozmawiać z Justinem. Bujaliśmy się na hamaku, który był zielono niebieski. Jedliśmy nasze ukochane ciasta Reeses. Jus postanowił, żeby obejrzeć jakiś film.

-Jaki film wybierasz? Mumia czy 2012?- spytał
Były to nasze dwa ulubione filmy.
-Wybieram Mumię-odpowiedziałam po chwili zastanowienia
-Poczekaj chwilę, idę po laptopa
-Ok. Ale wracaj szybko.
Oglądaliśmy film.

     -Mamo, nie pamiętam więcej co się działo bo niestety ktoś mnie obudził.
-Oj ,przepraszam. Mam nadzieję, że mi wybaczysz?
-Komu jak komu, ale Tobie nie wybaczyć? –odpowiedziałam.


Przytuliłam mamę i poszłam zjeść śniadanie.
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodoba. Niestety teraz mam dużo popraw,testów i kartkówek więc rozdział pojawi się najwcześniej w piątek. 
W zakładce INFORMOWANI podajcie link, gdzie mogę się z Wami skontaktować i informować Was o kolejnym rozdziale :) 
Pozdrawiam. 
Natalia

niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 1


    Tego dnia było bardzo ładnie, chociaż było chłodno na dworze, ponieważ wiał zimny wiatr. Jak każdego dnia wyszłam o 7.30 do szkoły. Oczywiście nie obyło się bez spotkania się z moim byłym chłopakiem Justinem.  Bolało mnie to, że nie jesteśmy już razem, a i tak musimy się codziennie widywać.  Chciałabym do niego wrócić. Zdradził mnie więc nie mogę do niego wrócić. Sama nawet nie wiem z kim. Dowiedziałam się o tym od Juliet. Jest moją przyjaciółką od trzech lat czyli od tylu,od ilu mieszkam w Barcelonie, więc miałam pewność, że mówi prawdę.  
   Gdyby można było wymazać z pamięci jakąś sytuację, wybrałabym właśnie tą, rozstanie z Justinem. Nie chce już do tego wracać. Nie będę przez całe życie użalać się nad jednym chłopakiem, który nie był mnie wart. Przed szkołą poszłam po Juliet, żebyśmy razem poszły do szkoły. Zadzwoniłam dzwonkiem , a drzwi odtworzył mi jej tata

 -Juliet nie ma, wyszła 10 minut temu ze swoim chłopakiem- z uśmiechem na twarzy odpowiedział tata Juliet.
Byłam zdziwiona, ponieważ Julia (czasami mówiłam do niej polskim odpowiednikiem imienia Juliet) nic nie mówiła mi o żadnym, nowym chłopaku.
 -Wie Pan może jak on ma na imię lub gdzie mieszka?-spytałam bardzo zdziwionym głosem
 -Nie mam pojęcia jak ma na imię. Wiem tylko, że mieszka gdzieś nie daleko i chodzi do waszej szkoły
 -Chodzi do naszej szkoły?!-spytałam
 -Tak. Znasz tego chłopaka? – zapytał zdziwieniem tata Juliet.
 -Nie. Ja już pójdę. Spóźnię się do szkoły. Do widzenia. Jeżeli mógłby Pan nie mówić Julii o mojej wizycie.
 -Dobrze, nic jej nie powiem. Do widzenia. Miłego dnia

  Przez całą drogę do szkoły. Zastanawiałam się o jakim chłopaku ,mówił tata mojej najlepszej przyjaciółki. Ja zwierzałam się jej ze wszystkiego. Nawet o moich największych problemach (nie powiedziałam jej o moich nadprzyrodzonych siłach, o których nawet ja praktycznie nie wiedziałam nic). Bardzo ciekawiło mnie kim jest ten chłopak i dlaczego nic mi o nim nie powiedziała. Chłopak ,który mieszka niedaleko mnie i Julii i chodzi do naszej szkoły?!
Pierwszy do głowy przyszedł mi Justin, ale to na pewno nie mógł być on. Nieee, to nie możliwe! W naszej dzielnicy mieszka jeszcze wielu chłopców, którzy chodzą do naszej szkoły, więc na pewno nie był to Justin. Myślałam jeszcze o innych chłopakach. Przypomniało mi się, jak Julia mówiła mi o jakimś Louisie, który jej się podobał. Nie mógł to być on, bo wyjechał z rodzicami do Francji, więc na stówę t nie on był jej nowym chłopakiem. Nie przypominałam sobie więcej imion chłopaków, którzy podobaliby się Juliet.         
   Dotarłam wreszcie do szkoły. Popatrzyłam na zegarek, który dostałam na piętnaste urodziny od mojej mamy Emily. Ona dostała ten zegarek od babci, a babcia od prababci. Zegarek ten przechodził z pokolenia na pokolenie. Była już godzina 7.56. Szybko pobiegłam do mojej szafki, żeby przebrać moje buty i ściągnąć kurtkę. Zabrałam książki na pierwszą lekcję czyli na język hiszpański, który uwielbiam. Przed lekcjami nie widziałam się z Julią. Okazało się, że pojechała na jakiś konkurs z historii. O 15.20 wreszcie skończyły się lekcję. Zadano nam na kolejny dzień referat z historii na temat Mieszka I. 
    Cały dzień spędziłam nad pisaniem referatu. Pod koniec dnia postanowiłam zadzwonić do Julii, ale ona nie odbierała.




5 komentarzy i napiszę kolejny rozdział. Mam nadzieję, że Wam się podobało. 
Jeżeli mam coś poprawić piszcie to w komentarzu :) 
~Natalia :)
Szablon by Selly